Fabryki prądu z wiatru morskiego

Polskie firmy przygotowują się do uruchomienia pierwszej profesjonalnej morskiej elektrowni wiatrowej. Z pewnością będzie ona posadowiona ok. 2020 r., nie wcześniej. Niestety, daje to nam kilkudziesięcioletnie zapóźnienie w stosunku do wiodących państw europejskich. Bałtyk stanie się miejscem pracy dla fabryk prądu z wiatru, a tym samym może stać się siłą napędową wzrostu dla polskiej gospodarki. Trzeba pamiętać, że morska energetyka wiatrowa na Bałtyku ma duży potencjał wzrostu. Zważywszy na długość linii brzegowej i znaczący obszar morza terytorialnego, kraj nasz posiada jeden z najlepszych potencjałów technicznych dla rozwoju tej energetyki. Szacowany jest on obecnie na 20 GW. Rozwój morskiej energetyki wiatrowej wiąże się oczywiście z nowymi miejscami pracy. Mówi się o 9 tysiącach nowych stanowisk do roku 2025. A to ważne, szczególnie dzisiaj, kiedy w całej Europie, także w Polsce, odczuwa się potężny regres.

Perspektywom rozwoju morskiej energetyki wiatrowej poświęcone było seminarium zorganizowane w Szczecinie przez prof. Tadeusza Graczyka z ZUT, Wydział Techniki Morskiej i Transportu, Katedrę Konstrukcji, Mechaniki i Technologii Okrętów. Dokumentowano podczas tego spotkania techniczne i logistyczne aspekty realizacji morskich farm wiatrowych. Konkretnymi doświadczeniami z uruchamiania w Szczecinie na wyspie Gryfia fabryki fundamentów dla morskich elektrowni wiatrowych dzielił się przedstawiciel firmy KSO Sp. z o.o. Mieczysław Matej (reprezentujący Stocznię Crist SA w Gdyni). Zaprezentowane zostały też osiągnięcia w badaniach nad energetyką wiatrową także w kontekście dydaktycznym Wydziału Techniki Morskiej i Transportu, który uruchamia kierunek kształcenia pod nazwą energetyka morska i wiatrowa, w celu przygotowywania specjalistycznej kadry dla tej przyszłościowej branży, sektora, który może stać się kołem zamachowym całej gospodarki. Udowadniali tę tezę przybyli naukowcy i specjaliści z branży offshore. Nauka otwarta jest na wszelkie propozycje praktyków. I nie tylko dlatego, że daje się we znaki niż demograficzny. Naukowcy widzą szerszą potrzebę włączenia się w proces tworzenia offshore, szczególnie w rejonach nadmorskich, budowania nowej obiecującej dziedziny gospodarki, która, niestety, u nas dopiero raczkuje.

Sytuacja w Europie

Energia z wiatru morskiego jest dziedziną, która najszybciej rozwija się spośród wszystkich sektorów energetycznych w Europie. Uważa się, że do roku 2020 moc z tej energetyki wynosić będzie ok. 40 GW, jak twierdzi Mariusz Witoński, prezes Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej. Takie możliwości aktywizują przemysł morski, stwarzają perspektywiczny rynek zamówień dla specjalistycznych konstrukcji, jednostek pływających etc. Już teraz dzienna wartość inwestycji bezpośrednich w tej branży szacowana jest na 15 mln euro. Offshore dotychczas w całej Europie dało zatrudnienie 35 tys. ludzi. Do roku 2020 (wg raportu EWEA) zatrudnienie w niej ma znaleźć ok. 170 tys. osób (w Niemczech 28 tys. stanowisk pracy, w Wielkiej Brytanii 40 tys., w Polsce od 5 do 9 tys.). Morska energetyka wiatrowa generuje popyt na specjalistyczne usługi stoczniowe: budowę specjalistycznych jednostek do transportu, montażu i serwisu MEW, bieżące zapotrzebowanie rynku europejskiego. Już powstało: 30 nowych dużych statków typu WTIS, 100 jednostek serwisowych. Trzeba wiedzieć, że koszt budowy jednostki do montażu MEW typu WTIS III generacji to kwota ok. 200 mln euro. Branża generuje także popyt na specjalistyczne usługi stoczniowe; budowę elementów konstrukcyjnych, konstrukcji wsporczych (fundamentów), sekcji łącznikowych, platform transformatorowych, wież itp. Średnioroczne zapotrzebowanie rynku europejskiego tylko na konstrukcje wsporcze do roku 2020 szacowane jest na ok. 1000 szt. Zapotrzebowanie rynku niemieckiego na te elementy określa się na 950 szt. do roku 2015. Przemysł offshore tworzy także perspektywy na popyt specjalistycznych usług w obszarach portowo-składowych (ok. 2 proc. kosztów budowy morskich elektrowni wiatrowych), daje szanse na rewitalizację i rozwój przemysłu okołoportowego i okołostoczniowego. Ma ponadto duży wpływ na rozwój nadmorskich regionów.

W Polsce morskie farmy wiatrowe na wodach Bałtyku to dopiero pieśń przyszłości. Czy energia z wiatru ma szansę zostać w Polsce przyszłościową branżą? Jeśli tak, to kiedy? Na jakim jesteśmy etapie? Rynek polskiej energetyki wiatrowej w Polsce na lata 2018 – 2025 szacowany jest na 4 mld euro. Wartość usług w procesie przygotowania projektów możliwa do zakontraktowania do roku 2018 określana jest na 600 mln euro. Jak widać, jest o co zabiegać, tym bardziej że wielkości te mogą być zwielokrotnione przy rozwoju krajowego rynku na poziomie przekraczającym 6 GW. Projekty budowy znajdują się obecnie w fazie wstępnej. Potrzeba przede wszystkim uregulowań prawnych, uzasadniał podczas seminarium M. Witoński, prezes PTMEW. Brakuje systemu wsparcia dla odnawialnych źródeł energii, regulacji dotyczących sieci morskich, powiązań generacji wiatrowej z magazynowaniem energii. Ale to nie wszystko. Oczekiwane są, i to pilnie, decyzje polityczno-gospodarcze oraz uruchomienie planowania strategicznego na szczeblu centralnym i regionalnym. Obszar potencjalnie dostępny dla morskich farm wiatrowych docelowo określany jest na 3500 km kw., na których stanąć mają morskie farmy o mocy 10 GW. Do roku 2030 przewiduje się uaktywnienie na 2000 km kw, Oczekuje się, że do tego właśnie czasu mogą być zbudowane morskie farmy wiatrowe o mocy 6 GW (rok 2020 – 0,5 do 1 GW, rok 2025 – 3 GW). Dotychczas do Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej wpłynęło 67 wniosków lokalizacyjnych. Wydano 18 pozwoleń. Jest siedem decyzji opłaconych i uprawomocnionych, 12 uruchomionych procedur, dwa wydane warunki przyłączenia na 2,2 GW. Aktywnych podmiotów na rynku morskich farm wiatrowych jest już kilkanaście, przy czym najwięksi to: Kulczyk Investments, PGE, DEME, ORLEN, BALTEX, GENERPOL.

Prace ciągle jeszcze w ocenie Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej przebiegają zbyt wolno, by zacząć czerpać korzyści z morskich farm wiatrowych. A Polska ma przecież spore zasoby wiatrowe, zaniechaniem byłoby niewykorzystanie ich, zwłaszcza teraz, kiedy Europa czerpie potężne zyski i tworzy liczne miejsca pracy.

Janina Piotrowska